Proces rekrutacji to w teorii spotkanie dwóch stron, które chcą sprawdzić, czy do siebie pasują. W praktyce jednak kandydaci często czują się jak na przesłuchaniu, podczas gdy rekruterzy starają się pokazać firmę w jak najlepszym świetle. Problem zaczyna się wtedy, gdy to “najlepsze światło” ma ukryć pęknięcia w fundamentach organizacji. Toksyczna kultura pracy nie rodzi się z dnia na dzień, ale jej zwiastuny często widać już na samym początku. Jeśli podczas rozmowy czujesz, że coś jest nie tak, zaufaj swojej intuicji – zazwyczaj masz rację.
Chaos, który ma być elastycznością
Jednym z najczęstszych sygnałów ostrzegawczych jest totalny bałagan organizacyjny. Jeśli osoba prowadząca rozmowę spóźnia się kilkanaście minut bez słowa wyjaśnienia, nie potrafi znaleźć twojego CV albo zadaje pytania, na które odpowiedź jest w przesłanych przez ciebie dokumentach, to nie jest to wynik bycia “zabieganym”. To oznaka braku szacunku do czasu innych ludzi. W toksycznych miejscach chaos jest często nazywany “elastycznością” lub “dynamicznym środowiskiem”. Pamiętaj, że jeśli na starcie nie potrafią zorganizować prostego spotkania, to nie oczekuj, że w codziennej pracy procesy będą poukładane.
Pytania o lojalność zamiast o kompetencje
Uważaj na rekruterów, którzy skupiają się na pytaniach w stylu: “czy jesteś gotowy poświęcić się dla dobra firmy?” albo “czy praca w weekendy to dla ciebie problem?”. Oczywiście, czasem zdarzają się projekty wymagające większego zaangażowania, ale jeśli takie kwestie są poruszane, zanim w ogóle przejdziecie do omawiania twoich zadań, to znak, że firma szuka kogoś do łatania dziur, a nie do rozwoju. To czerwona flaga sugerująca, że w tej firmie granice między życiem prywatnym a zawodowym po prostu nie istnieją. Jeśli od pierwszego kontaktu czujesz presję, by udowodnić swoją lojalność, to znaczy, że szukasz pracy, a nie sekty.
Brak konkretów na temat codzienności
Zadajesz pytanie o to, jak wygląda typowy dzień w tym zespole, a rekruter odpowiada ogólnikami typu: “każdy dzień jest inny”, “jesteśmy jak rodzina” albo “nie ma nudy”? To klasyczna wymijająca odpowiedź. Firma, która ma zdrowe zasady, potrafi opowiedzieć o tym, jak wygląda proces pracy, jakie są oczekiwania i w jaki sposób mierzy się efekty. Jeśli słyszysz tylko hasła marketingowe, prawdopodobnie nikt w tej firmie nie ma pojęcia, jak zarządzać zadaniami, albo panuje tam taki stres, że nikt nie chce przyznać, jak to naprawdę wygląda.
Negatywny stosunek do poprzedniego pracownika
Czasem podczas rozmowy rekruterzy zdradzają się, opowiadając o osobie, którą masz zastąpić. Jeśli słyszysz, że poprzednik był “beznadziejny”, “nie wyrabiał” albo “nie pasował do zespołu”, zapal sobie w głowie czerwoną lampkę. Nawet jeśli tak było, profesjonalista nigdy nie obgaduje byłego pracownika przed kandydatem. Taka postawa świadczy o toksycznej kulturze oceniania i braku profesjonalizmu. To sygnał, że jeśli kiedyś zdecydujesz się odejść, to ty będziesz kolejnym bohaterem podobnych historii.
Rekrutacja ciągła na to samo stanowisko
Zanim pójdziesz na rozmowę, sprawdź, czy to ogłoszenie nie pojawia się w sieci co dwa miesiące. Jeśli widzisz, że firma ciągle rekrutuje na to samo stanowisko, może to oznaczać dwie rzeczy: albo rotacja jest tam ogromna, bo ludzie uciekają, albo wymagania są tak oderwane od rzeczywistości, że nikt nie jest w stanie ich spełnić. Obie opcje są złą wróżbą dla ciebie. Stabilna firma, w której dobrze się pracuje, zazwyczaj nie musi ciągle szukać ludzi na te same, podstawowe stanowiska.
Sposób traktowania innych pracowników
Jeśli rozmowa odbywa się w biurze, obserwuj, jak rekruter traktuje recepcjonistkę, innych pracowników czy nawet osobę przynoszącą kawę. Czy mówi “dzień dobry”? Czy traktuje ich z góry? Sposób, w jaki liderzy lub menedżerowie odnoszą się do osób na stanowiskach pomocniczych, mówi o ich charakterze znacznie więcej niż dziesięć minut wygłaszanych regułek o wartościach firmy. Jeśli ktoś jest niemiły dla współpracowników w twojej obecności, wiedz, że po zatrudnieniu ciebie, maska opadnie jeszcze szybciej.
Zaufaj swojemu instynktowi
Na koniec – najważniejsza rada. Często po rozmowie kwalifikacyjnej czujemy “coś w brzuchu”. Nie ignoruj tego. Jeśli wychodzisz ze spotkania i czujesz się wyczerpany, zdeprymowany albo po prostu masz wrażenie, że zostałeś potraktowany przedmiotowo, to znaczy, że ta firma nie jest dla ciebie. Praca to duża część życia i nie ma sensu wchodzić w miejsce, w którym już na starcie czujesz dyskomfort. Rekrutacja to dwustronny proces – ty również masz prawo powiedzieć “nie” i szukać dalej. Zdrowa firma nie będzie miała problemu z twoimi pytaniami, wątpliwościami czy potrzebą doprecyzowania warunków. Jeśli napotykasz opór, to już masz odpowiedź, czy warto tam zostać na dłużej.
